eXec.plMAGAZYN UŻYTKOWNIKÓW KOMPUTERÓW AMIGA
MAGAZYN UŻYTKOWNIKÓW KOMPUTERÓW AMIGA

niedziela, 8. grudnia, 2019, 11:22

Dodano: 2014-08-28, Autor: Szymon Żyła, Kategoria: Publicystyka, Liczba wyświetleń: 2956

A A A

Wywiad z Mariuszem Danilewiczem (Mandi/ATO PL)

SZAMAN/eXec.pl: Czym są obecnie dla Ciebie komputery (a także wszelkiej maści urządzenia mobilne - czasy bardzo się zmieniły, nie?), czego używasz na co dzień i do jakich celów?

Mandi/ATO PL: Przede wszystkim źródłem utrzymania. Zawodowo zajmuję się bardzo szeroko pojętą informatyką i administracją różnymi systemami i komputerami. Prywatnie - źródło rozrywki, oraz narzędzie do komunikacji ze znajomymi. Wśród moich obecnych sprzętów znajdują się już nieco wiekowe sprzęty, wręcz wydawałoby się archaiczne jak na obecne czasy. A są to w kolejności od najstarszego: składak w postaci Intel Pentium D930 obsadzonego na płycie Asus P5WD2, wzbogacony o 4GB ram, łącznie 2,66 TB powierzchni magazynowej, kartę graficzną Sapphire HD4870 Toxic 1GB i muzyczną Creative X-Fi Gamer, monitor Dell 2209WAf (IPS), a nad całością czuwa wiekowy już Win XP, do tego jest jeszcze trochę różnych dodatków... Pomimo wiekowej konfiguracji większość tytułów (o ile nie wymagają nowszego systemu) działa jak należy, w jednym tytule odnotowałem przycięcia, ale to związane z wydajnością i architekturą samego procesora, niby ma dwa rdzenie, a jeden o drugim nic nie wie, i jak muszą się wymieniać danymi dzieje się to za pośrednictwem płyty głównej, zatem cała wydajność spada drastycznie, jednak na co dzień nie jest to zbytnio odczuwalne. Na tym też sprzęcie były poskładane do druku numery polskiej wersji pisma Total Amiga. Druga zabawka, przez długi czas używana jako mobilne narzędzie, to laptop Dell Studio 1555, na nim też przez długi czas powstawały tłumaczenia i aktualizacje, jak również na nim działa do dzisiaj WinUAE, bez którego nie byłoby możliwości nawet przetestowania żadnego tłumaczenia w praktyce. Najnowszą zabawką w kolekcji jest tablet Lenovo Yoga Tablet B-6000H (ja mam wersję B-8000H z dodatkową klawiaturą bluetooth - przyp. SZAMAN), który to zastąpił ostatnimi czasy laptop jako narzędzie komunikacyjne (komunikatory, FB, przeglądanie sieci). Wygrał wagą, mobilnością i czasem pracy bez ładowania (w laptopie niestety z racji wieku bateria już padła, i bez prądu nie działa, zatem nie za bardzo nadaje się jako narzędzie kontaktowe w podróże).

Total Amiga - foto: ppa.pl

SZ: Jaki był Twój pierwszy komputer, no i oczywiście pierwsza Amiga?

M: Pierwszym komputerem jaki zagościł w moim domu był ZX Spectrum+, było to jedynie 30 lat temu, na pół roku udało się go wypożyczyć od znajomego, wtedy też poza grami zacząłem się bawić w pisanie czegokolwiek w Basicu. Cztery lata później stałem się posiadaczem Atari 65XE z magnetofonem, by w 1992 roku wymienić je na Amigę 600. Amiga potem z czasem była rozbudowywana o różne dodatki, by w wersji końcowej przybrać konfigurację nieco monstrualną jak na jej możliwości: 030/882/40MHZ, 32MB Fast, 2 MB Chip, 1,2 GB HDD, CD-RW, KS 3.1, OS 3.999999 (4.0 68k) oraz kartą FastEthernet. Był to chyba najdziwniejszy komputer w sieci akademickiej. Na niej też były wykonywane pierwsze testy nowych komponentów systemu podczas przenoszenia kodu z ASM na C przez developerów, łącznie z modułami zawartymi w ROM. jak rónież na niej powstawało większość sprawozdań na studiach, analizy błędów, odchyleń statystycznych do laborek i inne dziwności. Wszystko działało do momentu przejścia kompilacji na PPC i zmiany kernela na nowy ExecNG. Następna była Amiga 1200 z różnymi dodatkami, która również w szczytowym momencie miała całkiem niezłą konfigurację: BPPC 603e+/210MHz z 040/25, BVPPC, 128MB Ram, pozostałe dodatki zostały z A600, jednak A600 miała poważną zaletę w tamtych czasach - wielkość, nie było problemem zapakować ją w plecak i można było jechać gdziekolwiek, taki laptop lat dziewięćdziesiątych.

Amiga 600 - foto: Wikipedia

SZ: W środowisku amigowym w naszym kraju jesteś głównie znany z ATO (Amiga Translators' Organization). Jak możemy przeczytać na stronie ato.exec.pl przejąłeś polską sekcję ponad 12 lat temu od Kamila Nieścioruka. Jak do tego doszło i czy z perspektywy czasu oceniasz to jako dobrą decyzję, która dała Ci sporo satysfakcji?

M: W zasadzie z Kamilem zaczęliśmy odbudowywać polską sekcję po jej upadku. I chyba nam się to udało. W stały skład zespołu wchodzili: Kamil, Daniel i ja. Kamil na początku był administratorem, jednak potem nie miał czasu na dalsze zajmowanie się sekcją, zatem przejąłem po nim całość i próbowałem przez tych kilka lat jakoś to prowadzić. Patrząc z perspektywy czasu udało nam się przetrwać bardzo długo, nawet teraz jeszcze czasami coś robimy w wolnych chwilach, jednak nie było ostatnio czasu na aktualizację strony. Aktualizowane były lokalizacje różnych klas MUI, kilka razy YAM też doczekał się uaktualnienia tłumaczenia, gry WordMeUp XXL oraz AskMeUp również... Coś się w tle dzieje, jednak projekt pod nazwą AmigaOS 4.x w zasadzie wykończył większość zespołów i to nie tylko z Polski. Pochłonął większość programistów, w tym czasie nie powstawało zbytnio inne oprogramowanie i nie było czego tłumaczyć poza cały czas zmieniającym się systemem.

SZ: Ilu członków w szczytowym okresie miała polska sekcja ATO, ile w sumie przygotowaliście lokalizacji? Jaki projekt był najtrudniejszy (a może najbardziej pracochłonny) do przetłumaczenia?

M: W szczytowym okresie to może z 9 osób nas było... Najtrudniejsze lokalizacje? Shogo MAD - to nam zabrało niemal rok czasu, jednak nigdy nie zostało opublikowane, gdyż nakład gry został wyczerpany, a dotłoczenia nie było. Kolejnym projektem był Bars&Pipes, zaczęliśmy tłumaczyć, jednak zarówno tematyka MIDI, jak i sposób tworzenia plików .CD przez autora bardzo szybko nas zniechęcił do tego projektu. Raz, braki w naszej wiedzy, dwa wszystkie ciągi w plikach nazywały się MSG_xxx gdzie xxx było numerkiem, i w każdej kolejnej wersji plików te numerki się zmieniały dla niezmienianych ciągów, nad tym nie szło zapanować, poddaliśmy się po trzeciej aktualizacji pliku źródłowego. Najbardziej pracochłonnym zaś był AmigaOS 4.x, ponad 50 plików, z czego niektóre miały na dzień dobry 200kb, tego nie widać na zewnątrz, ale tego była naprawdę masa, w zasadzie przez długi czas był to nasz główny projekt dyżurny, czasami nazywany Izaurą lub Modą na sukces, z racji ilości maili wymienionych między nami w celu aktualizacji tłumaczeń.

SHOGO MAD - foto: techspotcom

SZ: Jak to było - czy automatycznie wszyscy pracujący nad poprzednimi lokalizacjami AmigaOS (czyli chyba wszystkie światowe sekcje ATO) otrzymali zaproszenie do współpracy od Hyperionu, no i najważniejsze pytanie - na ile wykorzystaliście lokalizację z poprzednich wersji AmigaOS - 3.x?

M: Po OS3.9 BB#2 przygotowywanym przez Haage&Partner przez pewien czas była cisza, aż nagle coś się ruszyło, nie wiem ile zespołów na dzień dobry zaczęło pracę nad tłumaczeniem, wiem, że na liście momentami było nawet 150 użytkowników, zatem sporo osób było zaangażowanych. Co do wykorzystania poprzednich źródeł, nie bardzo były one użyteczne, gdyż podczas przepisywania od razu było też dodawanych dużo rzeczy, sporo komponentów było całkowicie nowych, a z części zrezygnowano w ogóle. Doskonały przykład lokalizacje do preferencji - w OS3.9 źródła miały 36 kb, w OS4.x ponad 200kb.

SZ: Krążą plotki, że w tamtym czasie pracowałeś z AmigaOS 4 działającym na 68k?

M: Do tej pory używam tej wersji pod WinUAE, co prawda teoretycznie było niemożliwe uruchomienie tego, jednak 3 dni walki i konfiguracji plus odpowiednie przygotowanie sekwencji startowej pozwoliło na uruchomienie i korzystanie z tego systemu.

SZ: Czy byłeś także członkiem listy betatesterskiej - jak w praktyce wyglądała współpraca z Hyperionem, były jakieś "zgrzyty", jak oceniasz tamte lata i czy otrzymałeś za to jakąś gratyfikację (np. darmową kopię systemu)?

M: Tak, byłem również betatesterem, otrzymałem kopię systemu OS4.1 w wersji dla komputera AmigaONE, i na tym wolę zakończyć ten temat. Powiem tylko tyle, że z powodu "dobrze układającej się współpracy oraz zrozumienia na czym polega praca tłumacza" zrezygnowaliśmy z dalszej pracy nad projektem.

SZ: Jakie nowości w dziedzinie lokalizacji wprowadził AmigaOS 4?

M: Przede wszystkim obsługę różnych kodowań w lokalizacjach, z czym chyba po dziś dzień ludzie mają problem gdy pierwszy raz przygotowują tłumaczenie pod OS4.x. Wymaga to poprawnej deklaracji zarówno języka jak i kodowania używanego w pliku. Można nawet używać UTF-8 w lokalizacji, tylko trzeba to odpowiednio zadeklarować i wtedy uważać jakich znaków się używa specjalnych, gdyż nie wszystkie występują w wybieranych docelowych kodowaniach dla systemu (AmigaPL czy ISO-8859-2).

AmigaOS 4.1 - foto: amigaos.net

SZ: Przepis na dobre ciasto - jak w skrócie przebiega lokalizacja programu dla AmigaOS. Możesz czytelnikom napisać krok po kroku: jakich narzędzi używasz i o czym należy pamiętać aby nie wyszedł "zakalec"?

M: Przepis? Hm... Samozaparcie, testowanie, szukanie dziury w całym i ciągłe poszerzanie swojej wiedzy. Narzędzia? FlexCat, CatComp, Diff oraz dowolny edytor tekstu, żadne graficzne cudaki...

SZ: Znajomość języka angielskiego - tutaj chyba przede wszystkim konieczna jest techniczna wiedza? Tłumaczenia aplikacji dokonane przez "zwykłych" anglistów mogły by się okazać bardzo zabawne. Zapewne istnieją także sformułowania i wyrazy specyficzne dla Amigi i AmigaOS. Pamiętasz może jakieś dobre przykłady? Czego należy się wystrzegać?

M: Znajomość jak najbardziej, szczególnie terminologii używanej w danej dziedzinie, z której program się tłumaczy. Przykładów akurat teraz nie pamiętam. Jednak pamiętam jedno kontrowersyjne tłumaczenie, którego broniłem i bronić będę dalej, z racji zgodności zarówno z wytycznymi jak i zasiedzeniem się tego tłumaczenia w systemie: "Cancel" jako "Poniechaj". Wiele osób to raziło, jednak pozwalało na zachowanie standardowego skrótu klawiaturowego (c) do obsługi z poziomu klawiatury. Niektórzy nawet na to żartobliwie mówili "Poniuchaj". I według mnie jest to znacznie lepsze od "Anuluj".

SZ: Wśród amigowców krąży mit, że lokalizacja w innych systemach operacyjnych jest "do bani". Czy nasze rozwiązanie tej sprawy jest aż takie fajne? Czy może po prostu duży komercyjny rynek ma inne (także licencyjne) wymagania dotyczące tłumaczeń?

M: Inne rozwiązania są znacznie bardziej udziwnione, czasami są to pliki .ini, czyli zwykły plik tekstowy z wpisanymi nazwami ciągów i ich zawartością, czasami są to pliki "zasobów" z Visual Studio, gdzie niestety ale bez płatnej wersji Visual Studio nie podejdziesz, czasami są to jakieś własne dziwne formaty plików tekstowych, a czasami pliki .xml. Jednak pliki .cd/.ct jak do tej pory są najczytelniejsze przynajmniej jak dla mnie.

SZ: Ostatnio pojawiła się informacja o tym, że deweloperzy YAMa wykorzystują online'owe narzędzie "Transifex". Pozwala to na wspólną pracę nad tłumaczeniem i edycje plików w formacie PO, zamiast amigowych CT. Czy znasz to rozwiązanie i czy Ci się ten pomysł podoba?

M: Wbrew pozorom coś co miało niby przyspieszyć może spowolnić, gdyż specyfikacja plików PO/POT/MO jest taka, a nie inna, i ciężko tam w sposób łatwy i przyjemny wyszukać zmian pomiędzy kolejnymi wersjami plików... Jednak wolę pozostać przy .cd/.ct jeśli już mam wybierać. Z mechanizmów zastosowanych obecnie korzystałem przy okazji SimpleMaila i nie jest to ani szybkie, ani przyjemne. Nie wiem na ile sama aplikacja na stronie ułatwia, jednak na myśl o klikaniu w każdy ciąg z osobna i czekanie na odpowiedzi serwera już napawa mnie niepokojem.

SZ: Twoja aktywność w ostatnich latach w naszym środowisku spadła, jak oceniasz polskie środowisko amigowe obecnie i czy jest szansa, że coś dla nas jeszcze zrobisz? Co dalej z lokalizacjami dużych programów ATO, a przede wszystkim co dalej z lokalizacją systemu AmigaOS?

M: Co dalej z lokalizacją AmigaOS 4.x nie wiem, źródła zostały przekazane dla Hyperionu i są ich własnością, co z nimi zrobią, czy znajdą kogoś chętnego do pracy na ich warunkach i dostosowywaniu się do ich specyficznego sposobu zarządzania projektem, kiedy to dowiadywaliśmy się o wydaniu aktualizacji z portali społecznościowych zamiast z listy wewnętrznej... Życzę im powodzenia.

SZ: Zaglądasz czasami na eXec.pl? Ile błędów w tłumaczeniach anglojęzycznych wyrazów popełniamy? :-)

M: Czasami, jednak nie po to by szukać błędów czy literówek, lecz z czystej ciekawości. Co mi się nie podoba? Nadal niektórzy ślepo walczą ze wszystkim co jest inne niż ich przekonanie. Niedawne wypowiedzi niektórych osób na temat WinUAE i ich użytkowników pokazały jedynie ignorancję osób wypowiadających się. Gdyby nie WinUAE nie mieliby wielu rzeczy, które odpalają na swoich natywnych maszynach, jak chociażby DOpus, GoldED i pewnie jeszcze setki innych (np. komunikator AmiGG - przyp. SZAMAN) narzędzi dnia codziennego. Również nie mieliby wielu tłumaczeń, gdyż polskie wersje wielu programów od lat właśnie powstają na tym emulatorze z racji braku miejsca na klasyka. Więc skoro chcą być takimi czystorasowcami to niech się zainteresują, które programy i elementy używane przez nich na co dzień powstały przy użyciu "narzędzi szatana" i usuną je z systemu, chyba niewiele im zostanie poza SuperFrogiem z dyskietki...

WinUAE

Na koniec chciałbym życzyć wszystkim większej integracji, mniejszej ilości jadu na co dzień i podejścia do tematu nieco na luzie, to są tylko komputery, układy elektroniczne, kawałki krzemu, nie ma się czym tak gorączkować. Nawet najlepszy komputer bez oprogramowania będzie nic nie warty, komputer bez twórców oprogramowania będzie też nic nie warty. Lepiej spróbować stworzyć jak największą grupę, niż zrażać do siebie każdego, kto chociaż ośmieli się ciut inaczej myśleć niż druga osoba. Mamy tyle rozwiązań, MOS/AROS/AOS/UAE próby klonów amigopodobnych. Nieważne kto czego używa, ważne by było tych użytkowników łącznie jak najwięcej.

Mariusz Danilewicz

rozmawiał:
Szymon Żyła
zobacz inne nasze artykuły » komentarzy: 13



Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez eXec.pl (@exec_pl)

AmigaOS.pl

Polecamy
Najpopularniejsze
eXec blog

Świat poza Amigą: