eXec.plMAGAZYN UŻYTKOWNIKÓW KOMPUTERÓW AMIGA
MAGAZYN UŻYTKOWNIKÓW KOMPUTERÓW AMIGA

wtorek, 20. listopada, 2018, 22:41

Dodano: 2018-10-16 16:20, Autor: st, Kategoria: Publicystyka, Liczba wyświetleń: 917

A A A

Karol i Mariusz Włodarczyk - od Pechowego Prezentu do Miasta Śmierci

Odtwarzaj wideo

Historia braci Włodarczyk może zainspirować niejednego twórcę. Ich pierwsze gry na małe Atari nie zostały wydane, pomimo tego niezrażeni tworzyli dalej co zaowocowało trzema grami na Amigę: Pechowy Prezent, Miasto Śmierci oraz Rycerze Mroku.


Zobaczcie wywiad wideo z nimi dla Retro Stories (odcinek #13).

zobacz inne nasze wideo »

Dodaj komentarz

Mecz* OS4 vs MOS - wynik: 4:3
*tutaj znajdziesz więcej informacji na ten temat.
MDW
Czytelnik

komentarz #1 wysłany: 2018-10-16 17:28

No no... niezły refleks ma redakcja Execa. Mam wrażenie, że informacja o filmie pojawiła się tutaj gdy Łukasz jeszcze nie podniósł palca z przycisku myszy po zmianie statusu filmu z "niepubliczny" na "publiczny".

Mam nadzieję, że te 85 minut nie będzie męczarnią i znajdzie się grupka osób, które dosłuchają do końca. Wielkich tematów nie poruszamy, bo z wielkimi tematami nie mieliśmy wtedy styczności. Uznaliśmy jednak, że historia polskich gier składa się nie tylko z wielkich produkcji. Dzisiejsze rekiny branży pływały w oceanie w którym pływała masa planktonu, a nawet odpadów. No i ten planktom to część historii, która może zainteresować kilku retro-maniaków. A jeżeli nie zainteresuje to może przynajmniej wyzwoli uśmiech na twarzy. Choćby politowania.

Życzę miłego oglądania i proszę o wyrozumiałość - nigdy nie występowaliśmy przed kamerą.

Odpowiedz

parallax
Czytelnik

komentarz #2 wysłany: 2018-10-16 19:30

Pamiętam jak zobaczyłem w ACS rendery z zapowiadanej gry Kontakt. Podjarka była, że taka gra wyjdzie na Amigę
Co do pierwszych trzech gier, to znam je z ACS i chyba też było o nich w MA, ale wówczas nie było mi dane w nie zagrać

Odpowiedz

philipo
Czytelnik

komentarz #3 wysłany: 2018-10-16 19:30 w odpowiedzi na komentarz #1

Obejrzane, super materiał. Uśmiech też się oczywiście się pojawił. Wielki podziw i szacunek dla Was

Odpowiedz

MDW
Czytelnik

komentarz #4 wysłany: 2018-10-16 21:15 w odpowiedzi na komentarz #3

Dziękuję bardzo. Jakoś ta 3,5-godzinna została zgrabnie pocięta i zmontowana. Pewnie dlatego da się tych naszych gadek słuchać. Na uśmiechu przede wszystkim mi zależało, bo wielkich historii do opowiedzenia nie mieliśmy. Takie retro-wspominki niezbyt spektakularnych dokonań.

Odpowiedz

szarywilk
Czytelnik

komentarz #5 wysłany: 2018-10-17 13:52

Brawo chlopaki,napewno zagram w pechowy prezent,moze teraz by zrobiliscie jakas gierke na amige albo wydac poprawione wersje w sumie gry nie sa zle trzeba by bylo popracowac nad grywalnoscia,mysle ze gdyby polaczyc miasto smierci z ta ostatnia gra to by wyszla niezla gierka.

Odpowiedz

MDW
Czytelnik

komentarz #6 wysłany: 2018-10-17 19:30 w odpowiedzi na komentarz #5

Dziękuję bardzo. Nie warto dzisiaj grać w te gry. Powspominać jest miło ale nie zmienia to faktu, że produkcje były słabe i dzisiaj są jeszcze słabsze.

Źródeł starych gier ani AMOSa dotykać już na pewno nie będę. Pomimo tego, że dzisiaj mistrzem nie jestem to jednak w porównaniu z tamtymi czasami dzisiejsza moja wiedza i umiejętności są tysiące razy większe. No i ani na tamten kod ani na tametn język już patrzeć bym nie mógł. To był architektoniczny dramat. Poza tym głowa i dysk mam pełne znacznie fajniejszych, oryginalnych pomysłów. Szkoda czasu na grzebanie się w czymś takim. No i ja mam co robić. Przez te lata ani przez sekudnę nie było tak żebym czegoś nie robił. Dzisiaj dwie/trzy klasy (z ponad 260, które mam we własnym mini-silniku) są bardziej wartościowym kodem niż cały kod tamtych gier.

Odpowiedz

SZAMAN
Redaktor

komentarz #7 wysłany: 2018-10-18 09:45

Właśnie skończyłem oglądać i trzy rzeczy:

1. Plakat w grze Pechowy Prezent mi się podoba, ostatnio dla synów kupiłem grę Osmo Coding na iPada - tam jest pudełkowa wersja bo gra się takimi klockami (wydajemy komendy ludzikowi - uczy to myślenia dzieci pod programowanie) na stole w domu i co w środku widzę, dokładnie taki rozkładany plakat jak w Pechowym Prezencie, extra dorzucili jeszcze naklejkę. Obie rzeczy wiszą już na ścianie u synów w pokoju, więc mogę sobie spokojnie wyobrazić taką sytuację w latach 90-tych u dzieciaków, które miały A500.

2. Studia - miałem tak samo jak MDW, skończyłem technikum elektroniczne, ale nie poszedłem na informatykę, chociaż większość kolegów tam się wybierała. Zrobiłem to tylko z tego powodu, aby nie mieć styczności z komputerami PC. Z dzisiejszej perspektywy, gdy pracuję w zespole programistów i przez wiele godzin używam Windowsa (jako ostatni w zespole nie mam jeszcze Maca), ta decyzja wydaje się absurdalna, tak jednak było. Jest to jednak bardzo ważna lekcja życiowa - interesuj się tym co pasjonuje twoje dzieci i zrób wszystko aby miały najlepsze warunki do rozwijania swojej pasji. I niekoniecznie musi być to najlepsza szkoła (bo szkoły najczęściej zabijają pasję - ten system szkół w PL jest czasami straszny). Prawdziwa pasja jest silniejsza jednak niż wszystko inne i nawet brak wykształcenia nic jej nie zatrzyma. Wspierajmy ją więc u swoich dzieci.

3. Sulaco - teraz uwaga, ja nie wiedziałem że stworzyliście te AMOSowe gnioty (nienawidziłem gier w AMOSie, bo nie odpalały mi się na VGA)! Dla mnie MDW pojawił się w momencie, gdy na spotkaniu GGUA, chyba Amig_OS włączył mi na A1200 z PPC i BVision demo Sulaco i szczęka mi opadła. No i Caro kojarzyłem ze sceny, z fajnych grafik. Dopiero potem dowiedziałem się o tym wszystkim co jest w tym filmie.

Odpowiedz

MDW
Czytelnik

komentarz #8 wysłany: 2018-10-19 20:53 w odpowiedzi na komentarz #7

1. Sama forma plakatu może sobie być. Absolutnie nie mam nic przeciwko plakatom. Nam się nie podoba sama ilustracja na okładce i plakacie. Ten ludek raczej nie przypomina bohatera gry ani graficznie nie ma z grą nic wspólnego. Raczej wyszedł z tego taki trochę koszmarek.

2. Ja w zasadzie powinienem pójść na jakieś studia informatyczne. Nikt by mi nic tam łopatą do głowy nie nakładł i nie powiedzieliby mi tam niczego czego sam nie mogę się dowiedzieć - w czasach internetu to nawet szybciej, sprawniej i bardziej efektywnie. Jednak skoro już miałem coś tam robić i coś tam zdawać to gdyby zadania były z jakiegokolwiek programowania to coś by mi pewnie zostało i się przydało. Może wcześniej porzuciłbym te koszmarne Basici, przekonał się do programowania obiektowego, liznął np. jakiegoś SQLa... Po prostu zmusiliby mnie do dotknięcia wcześniej czegoś co i tak później dotknąłem z własnej woli. Chociaż to były paskudne czasy 1993-2001 - całkowita dominacja na uczelniach technologii Microsoftu więc bez peceta pewnie by się nie obyło. Na moim wydziale mechanicznym po prostu miałem przynieść wydrukowaną pracę i nikogo nie obchodziło, że była składana na PageStreamie4, rysunki techniczne robione w DrawStudio (używałem go zamiast CADa), wzory w EqEd. A na informatyce pewnie trzeba byłoby się zaopatrzyć w jakiegoś PC. Nie wiem jakbym przeżył to, że muszę wydać pieniądze na peceta.

3. Tam na filmie było pytanie czego żałujemy. Do tego co powiedziałem powinienem dodać, że żałuję tego, że zbyt długo grzebałem w tych różnych Basicach (Atari Basic, Turbo Basic XL, AMOS Pro, Blitz Basic). Dopiero w 2000 roku, po kupnie PPC z BVision3D mogłem dotknąć OpenGL (StormMESA) i wziąłem się za C (później także: JavaME, C++, Python, Objective-C, Swift). Według mnie trzymanie się tych różnych Basiców to była strata czasu - zarówno na 8-bitowym Atari jak i klasycznej Amidze. Powracająca dzisiaj moda na AMOSa też średnio mi się podoba. Staram się tego nie komentować, bo każdy przejaw kreatywności powinno się cenić. Ale dzisiaj tak samo jak dawniej używanie AMOSa uważam za zły pomysł. Paradoksalnie całe amosowe środowisko jest naprawdę świetne jak na swoje czasy. Aż trudno uwierzyć, że stworzył to jeden człowiek. Absolutnie genialny facet, który zrobił taaaaką robotę. Tam jest dosłownie WSZYSTKO i w bardzo przystępnej formie. Weźmy też pod uwagę kiedy to powstało! No ale co z tego skoro język ten wyrabia złe nawyki i zupełnie nie uczy pisania w zgodzie z systemem, czyli nakłania do ignorowania tego co w Amidze jest najlepsze. Dzięki temu można było pewnie wyciągnąć więcej z najniższych konfiguracji Amigi. Ale moim zdaniem to nie napędza rozwoju, a wręcz go hamuje. Uważam, że takie kurczowe trzymanie się starych rozwiązań było bezpośrednią przyczyną tego, że Amiga została zepchnięta na prawie samo dno istniejących platform. Ja pod koniec swojego AMOSowania już bardzo źle się z tym czułem. Dosłownie miałem wrażenie, że robiąc coś w AMOSie wręcz działam na szkodę Amigi.

Odpowiedz

parallax
Czytelnik

komentarz #9 wysłany: 2018-10-19 21:25 w odpowiedzi na komentarz #7

"Zrobiłem to tylko z tego powodu, aby nie mieć styczności z komputerami PC."
Ja do końca lat 90 byłem antypc, w zasadzie tak do 2001 roku

Nie tylko amosowe nie były widoczne na VGA. Ale to z jednej strony nawet dobrze, bo bardzo mało się dzięki temu grało, a więcej już system, użytki itd.

Odpowiedz

szarywilk
Czytelnik

komentarz #10 wysłany: 2018-10-20 10:58 w odpowiedzi na komentarz #9

Chyba kazdy "prawdziwy" amigowiec mial to,ja tez pamietam ze bardzo dlugo nie uzywalem peceta,w sumie patrzac na to z perespektywy czasu i to jak sie rozwinely komputery w dzisiejszych czasach mzoe to byc smieszne ale wtedy to mialo sens te wszystkie wojny z atarowcami.W sumie mozna by podciagnac amigowanie pod subkulture jak nie religie.

Odpowiedz

parallax
Czytelnik

komentarz #11 wysłany: 2018-10-20 11:23 w odpowiedzi na komentarz #10

W latach 90 nawet nie wiedziałem, że są jakieś wojenki amigowców z atarowcami. Natomiast z windowsowcami/ms-dosowcami to tak. No może gdyby więcej osób wśród moich znajomych miało atari st, a tak to tylko jeden znajomy miał. Wpływ też na te ala wojenki miał ACS i MA.

Odpowiedz

AmigaOS.pl

Polecamy
Najpopularniejsze
eXec blog

Świat poza Amigą: