Amiga komentarze
CLASSIC
eXec.pl
AmigaOS.pl
 
Ostatnie tematy:
  PIerwszy w historii film dokumentalny o crazy demo..., 2019-09-15 23:33
  Gra Magazyn - najnowsze wieści, 2019-06-09 16:27
  Kreatory GUI dla AmigaOS, 2019-04-23 23:15
  Szukam nazwy gry z dzieciństwa - uliczna bijatyka, 2019-03-17 20:02
  Nowy serwer - trwają poprawki..., 2019-02-22 16:57
Początkujący | 2.x - 3.x - 4.x | A1200 - mA1/A1 | Internet | Strategie | Produkcje
MUI i ReAction | GGUA | Sprzedam | Linux PPC | Emulacja

KomentarzeeXec
 
 Moje amigowe come back...

2019-09-08 15:48

Przed Wami tekst Adama Zielińskiego Moje amigowe come back...: z szansy na odrodzenie Feniksa, pozostały tylko zgliszcza dworu, o które walczą spadkobiercy, nie zwracając uwagi, że padające deszcze podmyły już fundamenty ścian, które przetrwały pożar. Fakt, część służby, która jeszcze pozostała, krząta się to tu, to tam i coś próbuje robić. Z każdym rokiem jednak jest coraz starsza i ma coraz mniej sił, a i kolejni machają na to wszystko ręką i odchodzą.

[redakcja]
dodaj komentarz
Zanim napiszesz komentarz przeczytaj regulamin.


[#1] Re: Moje amigowe come back...
Szarywilk
2019-09-08 17:21

Trochę długi artykuł,wychodzi na to ze ng to jest ok a Amiga klasyczna be ;).Pytanie tylko dlaczego ng umarło a Amiga klasyczna,nadal żyje i jest jak fenix powstaje z popiołów.Odp jest standardowa Amiga klasyczna ma pewna filozofie czyli procesor plus układy specjalizowane co w amigach ng nie uświadczysz.
dodaj komentarz
 
[#2] Re: Moje amigowe come back...
Autor tego komentarza jest redaktorem Piana odpowiada na komentarz #1
2019-09-08 17:34

Moim zdaniem to efekt skali. Ile w Polsce mamy klasycznych maszyn? A ile NG?

PS. Jak się udała impreza? Może pokusisz się o relację dla Execa?
dodaj komentarz
 
[#3] Re: Moje amigowe come back...
MDW odpowiada na komentarz #1
2019-09-08 19:16

No chyba sam umarłeś. :-)
dodaj komentarz
 
[#4] Re: Moje amigowe come back...
Adam
2019-09-08 19:26

Bardzo dobry tekst. Zawiera i masę wspomnień, i obiektywnych spostrzeżeń opartych na swoich podejściach do tematu "NG". Bardzo się cieszę, że ktoś z dobrym piórem, piszący wartościowe obszerne komentarze, zdecydował się na publikację na execu. Może powstaną kolejne treści ;) :ok:
dodaj komentarz
 
[#5] Re: Moje amigowe come back...
Adam Zieliński odpowiada na komentarz #1
2019-09-08 19:57

To nie tak, że klasyczna Amiga jest "błee". Obecnie jest to sprzęt, któremu bliżej do kolekcjonerskiego zabytku, niż do sprzętu stricte użytkowego, którym - dla większości - jest komputer. Jak sam zauważyłem w tekście, klasyczna A1200 w dobrym stanie może stać się obecnie świetną inwestycją finansową :-) Retro amiświatek ma się świetnie. Obecny wysyp kart rozszerzeń i ich ceny - w stosunku do naszych zarobków - są naprawdę znakomite. Tylko mi nasuwa się jedno pytanie: co zyska "Kowalski" kupując oryginalną A1200 + karty rozszerzeń, czego nie da mu AmiKit X? Rozumiem zakup inwestycyjny - kupuję dobrze zachowaną A1200, kompletuję do niej pudełko i akcesoria... to faktycznie może z czasem okazać się naprawdę dobrą inwestycją. Ale użytkowo? Co zyska "Kowalski"? Komputer retro, który do prawidłowej pracy wymaga starego TV lub monitora... Wiem, że niektórych to "kręci"... jednak uczciwie mówiąc jest to dość zamknięte środowisko. Porównam to do światka pasjonatów fotografii - dla 8/10 ludzi przeciętny telefon wystarczy do robienia zdjęć i ta grupa słysząc, że są ludzie, którzy na obiektyw wydają 9000 zł puka się w czoło... Warto tu zaznaczyć, że mam na myśli osoby, które nie wykorzystują aparatu do celów zarobkowych :-)
Jeżeli z takim samym dystansem podejdziemy do amigowania to wszystko mieści się w normie pasji, zabawy i sposobu na relaks. Z drugiej strony, jeszcze kilka lat temu AOS miał inne aspiracje (i z tego okresu pochodzi X5000, który nijak nie przystaje do obecnej sytuacji). Oczywiście - nic mi do tego jak kto wydaje swoje, ciężko zarobione pieniądze, jego sprawa, jego zabawa. Nie zmienia to faktu, że dla rozwoju systemu obecna sytuacja jest... zabójcza.
Osobiście uważam, że tania, ogólnodostępna platforma sprzętowa, dała by szansę na napływ "świeżej krwi". Obecnie jest to hamowane, bo duża grupa osób, które mają ochotę spróbować "z czym to się je", odbija się od cen nowego sprzętu. Jasne - MorphOS i jego porty pozwalają na "nowoczesne" amigowanie za małe pieniądze ale... znów Mac PPC powoli staje się zabytkiem takim samym jak oryginalna Amiga więc... gdzie tu nowoczesność? Gdzie szansa na przyciągnięcie nowych ludzi?
Łudzę się, że port na taką RPi 4 pozwoliłby na "spróbowanie" AOS/MorpOSa na nowoczesnym sprzęcie, którego możliwości techniczne nie odstępowały by od dzisiejszych standardów.
dodaj komentarz
 
[#6] Re: Moje amigowe come back...
Szarywilk odpowiada na komentarz #2
2019-09-08 21:43

W sumie impreza nie za bardzo się udało bo byliśmy tylko we 2 ;).No ale jak to mówią pierwsze koty za ploty,musimy wybrać jakiś lepszy termin bo 7 był tez sacp. A do tego jak się wpisze w przegladarke Artur Grala(szarywilk) to można się wystraszyć ;).
dodaj komentarz
 
[#7] Re: Moje amigowe come back...
Rafał Gdaniec
2019-09-08 22:24

Autor w powyższym artykule nic nowego nie powiedział, poza kilkoma oryginalnymi sformulowaniami.
Tekst w większości to powielenie komentarzy, które już zostały wcześniej napisane przez innych czytelników.

>osoba, która pozwoliła na wypuszczenie na rynek A1200 bez dysku twardego powinna zostać ukamienowana.

A ja myślę, że można było zamówić A1200 z HDD. Ale wybrałeś wariant tańszy. A dysk HDD można było później dodać. No skoro sprzedałeś A1200 dla PC z Intelem 286 to ja tego nie rozumiem.
W tym czasie były 386 i 486, no może kosztowały zbyt wiele, ale wtedy przecież za chwile PC Pentium było na topie, więc wcześniejszy sprzęt taniał.

> Rodzice dość masowo wymieniali pociechom "zabawkowe" kompy na PC

No ja w to wątpię, żeby to tak było jak piszesz. To zależy kogo znałeś, z jakimi dochodami, i co kogoś interesowało.

>AOS nie został doceniony w szkolnictwie, a to przełożyło się na jego upadek.

Nie wiem o jakim szkolnictwie mowa, czy w USA, czy we wszystkich krajach.
W Polskim szkolnictwie Macintoshe też nie były faworyzowane, a Mac poszedł do przodu.
Zastosowania szkolne to nie jest powód, ale dodatkowe upowszechnianie danej marki.
Kiedyś polskie szkoły dostawały to co było dostępne w przydziałach, często egzotyczne dla nas marki komputerów.
Później PC też szeroko zagościł, wytyczne oświatowe były decydujące, szkoły mogły zarabiać np. na organizowaniu kursów obsługi PC.

Na brak nowego sprzętu, odpowiedzią jest Vampire Standalone ale jest tylko z AOS 3.1 a powinien być AOS4.x. Ten Vampire powinien być udoskonalony o nowe USB, SATA, i inne złącza których tam brakuje.

Nowe porządne przeglądarki wymagają mocnego sprzętu. Jak by się dobrze ludzie zorganizowali to by zrobili.
Java do wszystkiego nie jest potrzebna, żeby tylko najnowsze JavaScript i CSS, Flash był obsługiwany to było by dobrze. Ale każdemu wygodnie jest używać to co jest już dostępne, Poza tym Amigi z czasów CBM nawet rozszerzone są zbyt słabe technicznie a użytkowników sprzętów natywnych dla AOS 4.x jest zbyt mało, żeby się informatykom chciało tą przeglądarkę i wiele innych progranów stworzyć, portować.

Dla platformy systemu AmigaOS rozwiązaniem jest uruchomienie migracji na procesory ARM i skompilowanie AOS 4.x na ARM z szeroką bazą sterowników do różnych sprzętów.
dodaj komentarz
 
[#8] Re: Moje amigowe come back...
Adam Zieliński odpowiada na komentarz #7
2019-09-09 07:22

Rafale - co do wymiany sprzętu, to nie posiadam danych statystycznych z tamtego okresu. Korzystam z zasobów pamięci. Koledzy chodzący ze mną do szkoły podstawowej na warszawskim Targówku posiadali: Commodore 64, Atari 65XE, a później królowały A500. Około roku 92/93 czyli w okresie, gdy mój rocznik przechodził do szkoły średniej zaczęło się stopniowe odchodzenie od Amig. Już w 6 klasie szkoły podstawowej (w tym okresie ja przeszedłem z ZX Spectrum na Atari 65 XE) pracownia w naszej szkole (SP 28 w Warszawie) została wyposażona w PC. Na zajęciach mieliśmy: Logo, Lotusa i nieśmiertelnego Painta. Nie wiem czy gdzieś w Warszawie były pracownie wyposażone w Amigi. Wiem jednak co działo się wokół mnie. Co do rodziców to... większość z nich była w tamtym okresie w pędzie "dom - praca" i rzadko kiedy komputer dziecka był traktowany poważniej. Owszem, bodajże w 7 klasie wszedł przedmiot "pracownia informatyczna" i wówczas to zainteresowanie się pojawiło, bo przecież gdzieś tego Lotusa 1.2.3 trzeba było trenować... Moja pamięć podpowiada mi, że rodzice większości z nas nie byli zorientowani zbyt dobrze w zakresie komputerów. Decyzje podejmowali na podstawie oceny: "Czy ten komputer przyda się mu w szkole?". Skąd to 486DX? Ano, stąd, że - znów pamięć podsuwa mi obraz, w którym po otrzymaniu A1200 schodzę do kolegi mieszkającego piętro niżej i posiadającego wcześniej A500, chciałem pożyczyć od niego gry, okazało się, że jego rodzice wymienili mu A500 właśnie na PC. Co ciekawe, gdy wszedłem do jego pokoju Przemek siedział nad jakimś CADem i uczył się generować pierścień 3D przy pomocy wielokątów z linii. Widok w tamtym okresie wydawał mi się naprawdę niesamowity. Co więcej, ta migracja nie była czymś odosobnionym. Mniej więcej w tamtym okresie na giełdzie komputerowej przy Grzybowskiej w Warszawie, używane Amigi skupywali za 1/3 ich wartości, bo sprzedających było więcej niż kupujących... (o jakimś trendzie to świadczy). Co do zasobności moich rodziców to... zdecydowanie nie należeli oni do ludzi majętnych, choć i jakoś głodny nie chodziłem ;-) Wiesz, rodzic dla dziecka jest w stanie poświęcić wiele... pieniądze zaś to rzecz nabyta.

Postawiony przez mnie zarzut o A1200 bez dysku... jest moją opinia, oparta na moim doświadczeniu. Twierdzisz, że dysk można było dokupić... nie wiem czy pamiętasz ile kosztował dysk pasujący do A1200, bez przeróbek (moja pamięć podpowiada mi, że była to równowartość miesięcznych zarobków mojej mamy, o kartach turbo nie wspomnę...). W momencie gdy wymieniałem Amigę na PC decyzje o zmianie sprzętu podejmowałem samodzielnie i moi rodzice podeszli do tematu w sposób następujący: "Nie znamy się na komputerach, jesteś już na tyle dorosły, że wiesz co robisz". Byłem już wówczas w 2 klasie technikum. Zmieniając Amigę na PC zyskałem komputer z dyskiem i monitorem, w profesjonalnie wyglądającym pudle. Jego realna wydajność była mniejsza niż zmienianej Amigi, jednak w moim odczuciu PC (dzięki takim rozszerzeniom) był po prostu wygodniejszy. Co istotne, w tamtym okresie - przy tej zamianie - nie dopłaciłem nawet jednej złotówki. W przypadku rozbudowy Amigi wymagałoby to proszenia rodziców o dość znaczne dofinansowanie. W moim ówczesnym odczuciu nie straciłem - zagrywałem się w Railroad Tycon (który nota bene był również na Amigę) oraz w jakąś grę o sportach (nie pamiętam już co to było). Czy nauczyłem się programować? Nie!!! Kolega sprzedający mi PC dostarczył mi go z Clipperem 5.0 i książką o nauce programowania ale... pojęcia użyte w książce i rozwiązywane w niej problemy były dla mnie zbyt abstrakcyjne. Do dzisiaj tej umiejętności nie posiadłem, choć czyniłem do tej nauki kilka podejść :-)

Jeżeli chodzi o przeglądarkę dla systemów NG to... moje dość krótkie doświadczenia ze społecznością Amigową mówią jedno: każda propozycja natyka się na przytoczone przeze mnie argumenty. Zacząłem nawet się zastanawiać czy nie spróbować do MiniMaca dokupić RPi, zainstalować na niej Linuxa, ustawić system w trybie uruchamiania się z włączoną przeglądarką i skonfigurować całość tak, aby z poziomu MorphOSa połączyć się klientem VPN z serwerem uruchomionym na RPi. Na razie wgryzam się w temat... (tak wiem - to niekoszerne, jednak było by stosunkowo dobrą "protezą" umożliwiającą pracę na pulpicie MorphOS.

Zdaję sobie sprawę z tego, że aktywnych programistów w projektach NG jest mało i dlatego, podobnie jak Ty uważam, że port na ARM dałby platformie NG szansę na napływ nowych użytkowników, a to jest niezbędne do dalszego rozwoju. W obecnym stanie - amigowanie to zabawa retro. W tym sensie to faktycznie najlepszym rozwiązaniem jest: zakup A1200 + jakaś karta 030 z większą ilością pamięci oraz adapterem CF. Wówczas można spokojnie wrócić do starych tytułów. Tyle tylko, że bardzo zbliżone odczucia będą oferowały dzisiejsze emulatory: Amiga Forever w połączeniu z AmiKit X. Wybór w tym przypadku jest kwestią indywidualną.

Twój zarzut o wtórność tego co napisałem przyjmuję, jednak z drugiej strony co mogłem napisać nowego? Że jestem zachwycony? Nie nie jestem - ceny retro sprzętu są kolekcjonerskie (a więc po za zasięgiem budżetów "użytkowych" ;-) ), ceny nowych maszyn pod AOS są... hmm... no powiedzmy dla pasjonatów. W obecnym stanie trudno docenić mocne strony tego systemu, a w wersji emulowanej (z którą miałem styczność) widać wszystkie jego bolączki. Ok, no przecież jest MorphOS, on jest dostępny na tani, szeroko dostępny sprzęt. No jest i taki sprzęt zakupiłem i coś tam nawet z systemem kombinuję (wspomniany przeze mnie projekt "protezy VPN). Ja naprawdę chciałbym tego systemu się pouczyć i nim pobawić, więc szukam takich rozwiązań, które mogę zastosować. Jeżeli uda mi się całość jakoś sensownie ustawić i zautomatyzować to pozwolę sobie napisać coś bardziej konstruktywnego i wnoszącego niż obecny tekst. Na tą chwilę moje doświadczenia na nic więcej nie pozwalają. Co jest oczywiście wynikiem mojego braku umiejętności i wiedzy.

Mam świadomość, że Twoje wątpliwości wynikają, z Twoich doświadczeń - napisz więc o nich, zawsze możemy porównać i podyskutować ;-). Kto wie, może na następną imprezę w Zabrzu uda mi się wybrać - w końcu z Wrocławia (gdzie obecnie mieszkam) to nie tak daleko :-).

Pozdrawiam i dzięki za konstruktywną krytykę.
dodaj komentarz
 
[#9] Re: Moje amigowe come back...
krashan Grzegorz Kraszewski odpowiada na komentarz #5
2019-09-09 08:55

Próbujesz racjonalizować hobby. Takie podejście zawsze prowadzi do wniosku, że zajmowanie się nim nie ma sensu. Systemy NG nie mają obecnie już żadnych szans na bycie głównym komputerem w domu, chyba że ktoś ma bardzo wąski zakres zastosowań. Można ich używać hobbystycznie, a więc nieracjonalnie, podobnie jak można słuchać muzyki z kaset zamiast z plików cyfrowych. Entuzjaści potrafią oczywiście przytoczyć różnego rodzaju uzasadnienia, ale patrząc z dystansu i na zimno, to jest bezcelowe.

Stąd próba wbijania klina między nieracjonalnych klasykowców, a rzekomo rozsądnych nextgenowców, jest co najwyżej zabawna. Bo jedni i drudzy jak już pobawią się swoim sprzętem, do pracy odpalają PC albo Maca. Co do zaś zabawy, to każdy ma swoje zabawki, które go bawią najlepiej, stawianie swoich ponad inne jest co prawda powszechne, ale nieuzasadnione.
dodaj komentarz
 
 
Pod newsami
5 ostatnich komentarzy
IRC
kanał: #amigaos4pl
serwer: freenode.net
port: 6667


Copyright © 2000-2019 Dominor, Wszelkie prawa zastrzeżone.