Dodano: 2013-02-08, Liczba wyświetleń: 2181

X-COM, Terror from the Deep

X-COM: Terror from the Deep to druga część znanej sagi o Ufo. Dla przypomnienia w pierwszej części gry musieliśmy się rozprawić z wrednymi ufolami, którzy najechali naszą ukochaną planetę. W drugiej części jest podobnie, z tym, że ufoludki atakują teraz z głębin oceanów.

X-COM: Terror from the Deep

Cześć pierwsza gry ukazała się na Amidze. Dostępne były wersje CD32, AGA jak i ECS. Niestety ta ostatnia została okrzyknięta żartem programisty. Gra działała tak wolno, że granie było przeznaczone jedynie dla wytrwałych. Pamiętam mojego kumpla, który grał w Ufo na Amidze 600. W dłuższych turach, gdzie było wielu przeciwników mógł spokojnie wyjść z psem na spacer. Komputer niemiłośnie długo liczył ruchy wroga.

Wróćmy jednak do drugiej części gry. Ufo II nie zostało oficjalnie wydane na Amigę, jednak za pomocą Pc-Taska, emulatora PC, możemy sobie pograć i w tę część. Rozsądne wymagania to Amiga wyposażona w procesor 060 jednak i na 040 da się grać. Niestety PC-Task nie emuluje dźwięku poza PcSpekerem tak więc skazani jesteśmy na grę w ciszy lub odtwarzanie jakiegoś modułu za pomocą np. HipoPlayera. Posiadacze nowych Amig mogę w tę grę grać za pomocą DosBoxa. Tutaj już dźwięk jest.

X-COM: Terror from the Deep

Ufo II nie wprowadza wielu nowości w stosunku do pierwszej części gry. Mamy podobną mapę, właściwie ten sam turowy system rozgrywki. Sposób finansowania X-Comu także jest ten sam, znany z pierwszej części gry. Nowi są zarówno przeciwnicy jak i dostępna broń. Rożnica jest tez taka, że nasze bazy są pod wodą, a nie na powierzchni. Jednak gracz ma nieodparte wrażenie, że nie jest to druga część gry tylko jakiś pakiet dodatkowych misji. Silnik gry nie wygląda na zmodyfikowany. Grając w Ufo II miałem takie same odczucia jak przy DOOM oraz DOOM II. Poza kosmetyką brak jest jakiś przełomowych rozwiązań.

Oczywiście nie oznacza to, że Ufo jest grą kiepską. Ja przy "jedynce" spędziłem naprawdę sporo czasu. Przy części drugiej również. Grało się miło i przyjemnie. Dostępnych jest wiele poziomów trudności od bardzo prościutkich po ekstremalnie trudne. Jednak trzeba być szczerym. Ufo II to nowa solidna porcja rozgrywki, która już jednak była. Klasyczny odgrzewany kotlet.

X-COM: Terror from the Deep

Dla tych co do tej pory nie grali w Ufo przedstawię pokrótce rozgrywkę. Grę zaczynamy od wybrania miejsca naszej bazy. Baza musi być pod wodą, a nie na lądzie. Następnie wybieramy nazwę. Nasza pierwsza baza jest już wyposażona w pewne miniom sanitarne. Mamy dostępne dwa myśliwce, za pomocą których zestrzeliwujemy wrogie statki oraz statek szturmowy, bez broni ofensywnej, ale za to z ładunkiem komandosów, którzy udają się na miejsce zestrzelenia wrogiego statku. Gra przełącza się wtedy na rozgrywkę w trybie turowym. Naszym zadaniem jest eliminacja pozostałych przy życiu wrogów. W miarę postępów w grze zyskujemy stopniowy dostęp do technologii obcych. Nasi naukowcy badają sukcesywnie zdobyte przez nas przedmioty i uczą załogę obsługi ich oraz produkcji. Nadliczbowy sprzęt oraz zwłoki obcych możemy sprzedać i zyskać w ten sposób cenna gotówkę.

Jest to kluczowy element gry. Ziemskie wyposażenie na dłuższą metę nie pozwoli nam na skuteczną walkę z obcymi. Musimy poznać i wykorzystać ich technologię, aby móc używać lepszych i skuteczniejszych broni oraz pancerzy, a także statków powietrznych i podwodnych. Dodatkowo nasi komandosi muszą być odporni na ataki typu PSI (taka telepatia pozwalająca przejmować kontrolę nad wrogą jednostką).

X-COM: Terror from the Deep

Broni jest sporo, statków jest kilka rodzai. Przeciwników tez kilkanaście typów. Badań do przeprowadzenia bardzo dużo. Na brak różnorodności w tej grze narzekać nie można. Trochę irytujące są misje, w których atakujemy wrogą bazę kosmiczną lub odbijamy z rąk obcych jakiś statek wodny. Te misje są dosyć długie i nużące. Możemy je pominąć, ale skutkuje to drastycznym obniżeniem funduszy płynących do nas z X-Com. Kilka zignorowanych misji i X-Com zostaje rozwiązany, a my przegrywamy grę - nie muszę chyba mówić jaka to frajda, gdy wróg założy na naszej planecie ze trzy bazy plus do tego zakatuje dwa statki. Kilka godzin łażenia po jednostajnie wyglądających korytarzach i szukania obcych. To jest jeden z nielicznych etapów w grze, który mnie irytuje.

Mimo wszystko polecam Ufo II zarówno miłośnikom gatunku jak i przeciwnikom (to jedna z obowiązkowych klasycznych pozycji, przyp. red.). Gra jest bardzo dobra - nie jest tak udana jak część pierwsza, ze względu na wspomniane już odgrzewanie kotleta, ale dobrej zabawy i rozgrywki nie brakuje. Atutem nie bez znaczenia jest fakt, że mogą w nią pograć posiadacze klasyka jak i nowszych Amig.

Czesław Łączyński
zobacz inne nasze artykuły » komentarzy: 0