eXec.plMAGAZYN UŻYTKOWNIKÓW KOMPUTERÓW AMIGA
MAGAZYN UŻYTKOWNIKÓW KOMPUTERÓW AMIGA

niedziela, 17. listopada, 2019, 01:57

Dodano: 2019-11-02, Autor: Adam Zieliński, Kategoria: Publicystyka, Liczba wyświetleń: 306

A A A

O amigowaniu, odpowiedniej mierze, pasji i marzeniach

Ogrodnictwo i kwiaty (źródło - Wikipedia)

Często w dyskusjach na amigowych forach można spotkać wiele sporów nt. systemów, sprzętu, czy w końcu dalszej drogi rozwoju. Prezentowane są bardziej lub mniej rozbudowane dysputy o wyższości tego lub innego rozwiązania. Dyskusje te często przybierają ostrą, wręcz osobistą formę. Korzystając z forum i komentując newsy na Execu i PPA nie raz i nie dwa brałem udział w dość "burzliwej" wymianie poglądów na różne tematy. Ot, jaki sprzęt jest, a jaki nie jest, prawdziwą Amigą, który system jest bardziej amigowy, czy jaki monitor jest lepszy. Patrząc na to z dystansu, można dojść do wniosku, że to są przysłowiowe "burze w szklance wody". Dlaczego?

Dlatego, że amigowanie to hobby, a w poglądach hobbysty trudno znaleźć racjonalizm i obiektywizm. W tej sytuacji próba obiektywnego i racjonalnego podejścia do tematu skończy się w najlepszym przypadku rozczarowaniem (przemyślenia po celnym komentarzu Grzegorza Kraszewskiego do poprzedniego felietonu). Co więcej, próba przekonania, że moje zabawki są fajniejsze, będzie trudna. Osoba, która już oddała się jakiejś pasji, zazwyczaj robi to z przekonaniem i pełnym zaangażowaniem, zupełnie nie zwracając uwagi na koszty czy czas. Często bardzo aktywnie broni swoich poglądów, używając argumentów, które są uzasadnione z jej punktu widzenia, ale przecież nie są obiektywne.

Psy (źródło - Szymon Żyła)

Jeżeli tak zrozumiemy amigowanie, to okaże się, że moje stwierdzenia z poprzedniego felietonu (o powolnym wymieraniu środowiska) są nie do końca uzasadnione. Z punktu widzenia racjonalnego i po przyłożeniu do amigowania miary wziętej z Windowsa czy Linuksa, to faktycznie może to wyglądać źle, ale będą to założenia fałszywe i zupełnie nietrafione, bo amigowanie to dla zdecydowanej większości środowiska hobby.

Przy realizacji jakiejś pasji próba dogonienia mainstreamu jest mniej istotna niż satysfakcja związana z przeniesieniem jakiegoś małego programu, czy też napisaniem kodu nowej funkcji jądra systemu. Oczekiwanie, że inni użytkownicy porzucą nagle swój odcinek zabawy (np. tworzenie nowych rozszerzeń sprzętowych czy pisanie dem) i zaczną robić coś innego jest błędem. Oni realizują swoje zainteresowania, a reszta zdecydowanie mniej ich obchodzi. To przekłada się na sytuację amigowego światka. Mamy sporo rozszerzeń sprzętowych, które cieszą ludzi, bo udało się im urzeczywistnić jakiś pomysł, który przyszedł im do głowy. Mamy powolny rozwój systemów, bo ludzie go tworzący robią to w ramach pasji, a nie zawodowo. Sprawdzają przy okazji czy ich idee i projekty są realistyczne. To często oznacza rozpoczęcie czegoś, a następnie wycofanie się z danej drogi lub wręcz porzucenie danego pomysłu, choć postronnym wydawało się, że jest on bliski końca. Dlaczego? Bo jej pomysłodawca, czy też twórca, się znudził lub wypalił, bo zmieniły się uwarunkowania zewnętrzne, bo już mu się zwyczajnie i po ludzku nie chce i swoje zainteresowanie przeniósł na inne sprawy.

`Góry (źródło - Szymon Żyła)

Jasne, na hobby można zarobić jakieś pieniądze, a nawet uczynić z niego swój sposób na życie, jednak... to nadal będzie przede wszystkim realizacja własnych zainteresowań, a nie pasji kogoś innego.

Środowisko może oczekiwać, że ktoś w ramach zainteresowań podejmie próbę przeportowania dużej przeglądarki, ale... najczęściej jedna osoba to za mało, a zebranie grupy programistów, na tyle zaawansowanych aby podołali zadaniu i jednocześnie czerpali z tego satysfakcję, będzie trudne. Większość ludzi, którzy mają odpowiednią wiedzę i możliwości jest już zaangażowana w jakieś duże projekty (pisanie składników systemu, tworzenie klienta pocztowego, przenoszenie lub rozbudowa jądra systemu itd.). Podjęli się tego, bo są częścią zespołów już istniejących, ale przede wszystkim dlatego, bo sprawia im to frajdę. W tym przypadku trzeba by było znaleźć tego, kto pisząc port będzie jednocześnie realizował swoje zainteresowania. Może się okazać, że najzwyczajniej w świecie takiej osoby wśród amigowców nie ma.

Ktoś zapewne pomyśli: "No zaraz! Skoro płacę za system, to chcę, aby on się rozwijał, w określonym kierunku..."

Płyty winylowe (źródło - Szymon Żyła)

A czy płacąc za MS Windows mamy wpływ na to, jaki kierunek obiera jego rozwój? Czy płacąc za produkty Adobe mamy bezpośredni wpływ na to, że dana funkcjonalność zostanie dodana przy aktualizacji?

Oczywiście - użytkownicy mogą naciskać na firmę w celu wdrożenia tego czy innego rozwiązania i firmy komercyjne, dążąc do zwiększenia zysku i przy odpowiednio dużym nacisku, niektóre oczekiwania spełniają. Jednak słowem-kluczem jest tutaj komercja. Przedsięwzięcie komercyjne ma u podstaw uzyskanie dochodu. Przedsięwzięcie hobbystyczne - realizację własnych zainteresowań. To powoduje różnice w sposobie realizacji celów i reakcji na naciski innych.

To hobbystyczne podejście do tematu przekłada się również na swoiste rozdrobnienie projektów w tak małym środowisku. Deweloperzy MorphOS-a mieli swoją wizję systemu? Rozpoczęli nowy projekt. Deweloperzy i zwolennicy AROS-a mieli inne poglądy? Prowadzą swój projekt. Twórcy AmigaOS przyjęli inną drogę? Nią podążyli. Każdy z tych zespołów na swój sposób realizuje własne zainteresowania i pasje.

Na amigowych forach spotkać można często wpisy, którym można nadać jeden sens: "połączyć 3 zespoły i kontynuować rozwój w ramach 1 systemu". Jest to podejście racjonalne - przecież nastąpi konsolidacja programistów, rozwój powinien ruszyć "z kopyta". Racjonalnie - jest w tym dużo racji. Hobbystycznie nie ma żadnej, bo deweloper X tworząc system Y realizuje własne zainteresowania, a deweloper Z, tworząc podobny w założeniach system, realizuje własne cele. Tu nie ma prawa zadziałać racjonalizm. Powiem więcej - zakładam, że gdyby nawet cudem Bill Gates czy Jeff Bezos dostali amoku i wykupili wszystkie prawa i systemy amigowe, a następnie spróbował tych ludzi zgrać w 1 zespół, to zakładam, że zdecydowana większość by po prostu odeszła, bo taka praca przestała by być realizacją ich pomysłu, a tym samym pasji.

Czy taka różnorodność jest złą? Czy istnienie w ramach jednego środowiska 3 systemów, około 50 wspieranych komputerów (nie liczyłem dokładnie) jest złe?

Kolekcjonowanie znaczków (źródło - Wikipedia)

O ile myślimy racjonalnie - to tak. Jest to złe z wielu powodów, a najważniejszym jest rozdrobnienie sił i środków oraz podziały wewnątrz środowiska.

Co jednak jeżeli podejdziemy do tego bez inklinacji komercyjnej, hobbystycznie?

Sytuacja zmieni się wówczas o 180 stopni.

Mamy 3 systemy, w tym jeden bezpłatny (AROS). Mamy szeroką bazę sprzętową: od klasycznych, kolekcjonerskich Amig z czasów Commodore/ESCOM, przez tanie Mac Mini i Power Maca G5, po dostępną w sklepach i sprzedawaną z gwarancją X5000. Mamy możliwość pracy na maszynach fizycznych i wirtualnych. Jest naprawdę dużo oprogramowania, które jest w stanie realizować codzienne zadania. Jest też powolny rozwój każdego z systemów. Czasem jest to krok wstecz aby zapewnić wsparcie dla starszych maszyn, a czasem skok do przodu. No i zdarzają się pozorne postoje - które pozwalają nabrać sił na kolejne etapy.

Chcesz amigować za darmo? Zainstaluj AROS-a (nawet na maszynie wirtualnej).
Nie masz ochoty dłubać w ustawieniach całość ma działać "od strzału"? Kup Amiga Forever / AmiKit X lub złożoną X5000 z preinstalowanym systemem.
Chcesz poczuć się retro? Kup na portalu którąś z maszyn klasycznych, jeżeli chcesz gwarancji to wybierz nowego Vamipire Standalone.
Chcesz zobaczyć jak wyglądają wizje nt. nowszych wersji ami systemów? Proszę bardzo - kup Maca Mini - odpal wersję demo MorphOS. Kup Amiga Forever 8 i Amiga OS 4.1 FE dla klasyków i uruchom emulację.
Masz ochotę na natywną pracę z Amiga OS 4.1? Kup nową X5000 lub którąś z używanych Amiga ONE.

Jeżeli tylko pozbędziemy się zacięcia, że moja zabawka jest lepsza od Twojej, to nagle okaże się, że chyba w całej swojej historii amigowanie nie miało tylu możliwości realizacji. Fakt, każde z tych rozwiązań ma swoje wady i zalety, jednak to nadal amigowanie, a więc realizacja jakiejś pasji.

Gry planszowe (źródło - Szymon Żyła)

Jasne - każdy pasjonat ma prawo do marzeń. Dla jednych będzie to port przeglądarki, dla innych port systemu na ulubioną platformę, a dla kolejnych wymiana zużytych kondensatorów na płycie, czy wręcz renowacja uszkodzonego egzemplarza. Marzenia powodują dyskusje i każdy może pragnąć czego innego, a skoro to dążenia pasjonatów to i dyskusje bywają zażarte. Warto jednak pamiętać, że najczęściej spełniają się te z naszych pragnień, które zaczniemy realizować.

Dobrze jest też do każdego celu zastosować odpowiednią miarę, bo wówczas unikniemy rozczarowań. Jednej osobie uczącej się dopiero programować nie uda się szybko przeportować nawet stosunkowo małego projektu, a co dopiero przeglądarki czy kernela. Wówczas trzeba czasu. Takie marzenie jest realne jeżeli... zmieni się nakłady czasu i pracy. Czy wówczas taki port będzie potrzebny? Tu odsyłam do udostępnionego na łamach exec.pl vloga o mądrych marzeniach.

Nie zmienia to faktu. Chcesz portu przeglądarki, czy przeniesienia na inną architekturę? Umiesz programować? To spróbuj go zrobić! Nie umiesz kodować? To może warto się nauczyć i zrobić z tego jeden z punktów pośrednich drogi do celu?

Chcesz tańszego zakupu grupowego? Nie pytaj: Może ktoś zorganizuje... Sam napisz do dostawcy/twórcy, jednak wcześniej spróbuj zorientować się ile osób będzie miało podobne oczekiwania, bo przy zakupie 3 licencji trudno oczekiwać poważnego traktowania.

Akwarystyka (źródło - Adam Mierzwa)

Znalazłeś błąd w oprogramowaniu? Skontaktuj się z twórcą. Postaraj się jak najdokładniej opisać problem. Podaj swoją konfigurację sprzętową i programową. Nikt za Ciebie tego nie zrobi, a tylko zgłoszony błąd programista może naprawić.

Nie zrażaj się niepowodzeniami. Czasem, mimo, że na początku wszystko wydaje się w porządku, coś nie wychodzi. Rozmijają się plany i oczekiwania, rozmija się czas realizacji. Tak z marzeniami bywa.

Nie masz na to wszystko czasu? Nie masz ochoty? No cóż, musisz w takim razie, cierpliwie czekać - może ktoś zrealizuje Twoje pragnienia, ale wówczas - najczęściej - będzie realizował własne cele i nie ma wtedy co narzekać, że efekt odbiega od Twoich oczekiwań. Zawsze też możesz postarać się zarobić na tyle dużo pieniędzy, żeby komuś za to zapłacić. To też jest sposób, ale wówczas zapłacisz tyle na ile ktoś wyceni Twoje marzenie, a nie tyle na ile Ty je wyceniasz.

Adam Zieliński
zobacz inne nasze artykuły » komentarzy: 7



Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez eXec.pl (@exec_pl)

AmigaOS.pl

Polecamy
Najpopularniejsze
eXec blog

Świat poza Amigą: